Osobisty przegląd prasy 11-15.08.19.

Znowu się działo! Dalszy ciąg procesu sądowego gangu Macieja M., 5,5 mln. zł odszkodowania za przedszkole dla gangu mec. Roberta N. Afera goni aferę, a w tle dramaty zwykłych ludzi.

 

11.08.2019.

Horror zreprywatyzowanych mieszkańców we Włochach

Gmina „zapomniała” zasiedzieć nieruchomość w podwarszawskich Włochach i w 2015 r oddała dom, który odkąd pamięć ludzka sięga należał do zakładów elektrotechnicznych ERA i służył jako mieszkania zakładowe dla 10 rodzin. Podwyżki czynszów, procesy sądowe o eksmisje, a na co dzień brak światła na klatce schodowej i wody w mieszkaniach. Standard podczas czyszczenia kamienic z żywego inwentarza. Kto miał się gdzie podziać, uciekł. Pozostały cztery rodziny, którym do dotychczasowych niedogodności dorzucono nieustający remont. Huk od 6. rano do 22., pył przez okrągłą dobę, lecące cegły i inne atrakcje – tak wygląda życie w zreprywatyzowanej kamienicy. Sprawą zajmuje się Komitet Obrony Praw Lokatorów, a Jakub Żaczek bez ogródek mówi, że zwrot tej nieruchomości wskazuje na układ korupcyjny,

Czyściciele na ul. Techników 29

 

Sąsiad buduje, ludziom pękają ściany i sufity

Zabytkowa kamienica przy ul. Markowskiej na warszawskich Szmulkach pęka nie tylko w szwach, ale też wzdłuż i w poprzek. Niektóre powstałe w murach szczeliny mają po kilka metrów długości. Wszystko przez budowę nowego centrum handlowego przy Placu Koneserów, które jednym bokiem przylega do ściany kamienicy przy Markowskiej. Podczas pracy ciężkiego sprzętu wstrząsy były tak silne, że mieszkańcy czuli się jak podczas trzęsienia ziemi. Czasem nawet uciekali z domu, w obawie, że wszystko się zawali. Spółka BBI Development, właściciel nowego obiektu, na własny rachunek zalepiał dziury w ścianach i sufitach u poszkodowanych sąsiadów, ale ostatnie pęknięcia wyglądają tak groźnie, że być może została uszkodzona konstrukcja zabytkowej kamienicy. Mieszkańcy powiadomili nadzór budowlany, który oceni czy mury nie zostały trwale uszkodzone i czy wystarczą same zabiegi kosmetyczne, by ludzie znowu poczuli się bezpiecznie w swoich domach.

https://warszawa.tvp.pl/479119/telewizyjny-kurier-warszawski

 

Gronkiewicz Waltz typuje prezydenta Polski

Niby opuściła politykę, ale nadal politykuje. HGW o tym kto według niej byłby dobrym prezydentem Polski. Już namaściła prezydenta Warszawy i jest jak najlepszego zdania o swoim następcy.

https://wpolityce.pl/polityka/458911-gronkiewicz-waltz-wybrala-kandydata-po-na-prezydenta-polski

 

13.08.2019.

Grzeczny synek, Maksymilian M.

Kolejna rozprawa w pierwszym dużym procesie o dziką reprywatyzację w Warszawie. Na ławie oskarżonych siedem osób, którym prokuratura zarzuca popełnienie 24 przestępstw na kwotę 300 mln zł, które w wyniku ich działalności straciła stolica. W związku z reprywatyzacją gimnazjum na Twardej oraz działki na rogu Marszałkowskiej i Królewskiej przesłuchiwany był Maksymilian M., syn głównego oskarżonego, Macieja M. Panowie starali się też o kawałek metra, które przebiega pod przejętym przez nich gruntem i gdyby nie afera z działkami na Placu Defilad, pewnie by się im udało. Maksymilian M., jest prezesem spółki Senatorska Investment, członkiem zarządu w spółce Szara Invest, MONZAP i dziesięciu innych, a w niektórych też wspólnikiem. Przestępstwo? On? Młody ambitny człowiek? Owszem, podpisywał akty notarialne i traktował to jako wstęp do pracy w deweloperce. Już jako dziecko interesował się architekturą, jego dziadek był architektem, a robił tylko to, co mu tatuś polecił. Nigdy nie miał powodów, żeby nie wierzyć ojcu i jest przekonany, że ojciec nie narażałby go, gdyby zadanie mu powierzone było niebezpieczne. Na poprzedniej rozprawie zeznawał mec. Tomasz Ż. (kurator nieboszczyków i pełnomocnik kuratora z Karaibów). On też nie widział powodów, by na sali sądowej zajmować się reprywatyzacją. Przecież wszystko było zgodne z obowiązującym w Polsce prawem.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-08-13/maksymilian-m-oskarzony-w-procesie-dot-afery-reprywatyzacyjnej-wykonywalem-tylko-polecenia-ojca/

 

5,5 miliona za przedszkole na Powiślu

Komisja Weryfikacyjna cofnęła 4 decyzje prezydent Warszawy w sprawie wypłaty odszkodowania za przyzakładowe przedszkole fabryki cukierków „Syrena”. W 2015 r. mec. Robert N. i jego przyjaciel ze szkolnej ławki, Janusz P. zainkasowali z kasy warszawskiego Ratusza 5,5 mln. zł za straty, jakie ponieśli z powodu prywatyzacji terenu, na którym od lat jest przedszkole i żłobek pobliskiej fabryki. Roszczenia do nieruchomości zakupili dwa lata wcześniej od spadkobiercy dawnych właścicieli, mieszkającego w USA Alexandra Włodawera. Komisja stwierdziła, że nigdy nie powinno dojść do tej reprywatyzacji, gdyż nie było możliwe władztwo na tym terenie po 5 kwietnia 1958 r., a to jest podstawą do odszkodowania. Przed wojną w tym miejscu stała kamienica, która została całkowicie zburzona. Gruz usunięto, a teren oddano fabryce z przeznaczeniem na rekreację. Nikt, ani Prezydent m. st. Warszawy, ani prokuratura, ani Komisja nie sprawdził, czy nieruchomość w ogóle należała w 1939 r. do rodziny Włodawerów. Według wszelkich znaków na niebie i ziemi razem z innymi rodzinnymi dobrami została skonfiskowana za długi. W sprawie odszkodowania za przedszkole prowadzi również dochodzenie prokuratura, ale skupia się przede wszystkim na wątku korupcyjnym, który w świetle wielu już dochodzeń towarzyszył prawie każdej decyzji o zwrocie nieruchomości. Pozostała jeszcze do wyjaśnienia sprawa części Parku Szczęśliwickiego, sprywatyzowana na tej samej zasadzie przez tych samych panów.

https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,robert-n-i-jego-wspolnik-dostali-ponad-br5-milionow-zlotych-decyzja-uchylona,297199.html

https://fakty.interia.pl/raporty/raport-afera-reprywatyzacyjna-w-warszawie/aktualnosci/news-warszawa-otrzymali-5-5-mln-zl-komisja-cofa-decyzje,nId,3146955

 

Tomasz Rzymkowski o ustawie 447

Według polityka, który niedawno przeszedł z klubu Kukiza do PiS, a jeszcze niedawno ostro walczył o stanowisko polskiego rządu w sprawie ustawy 447, temat roszczeń żydowskich umarł śmiercią naturalną. Nie wiem czy umarł, czy jeszcze żyje, ale w jednym trzeba się z Rzymkowskim zgodzić – ważniejsze od amerykańskiej polityki wobec holokaustu jest nasza własna ustawa reprywatyzacyjna, która raz na zawsze ureguluje problem roszczeń.

https://wpolityce.pl/polityka/459149-rzymkowski-temat-mienia-bezspadkowego-usechl-sam

 

14.08.2019.

Skarga do sądu w związku z Jakubem R.

Warunkowo zwolniony z aresztu Jakub R. ma obowiązek meldowania się na policji oraz zawiadamiania o każdym swoim wyjeździe z miasta. W dniu, w którym zaplanowano jego zatrzymanie, wyszedł z domu przed 6. rano i wyjechał do Lublina. To jest nie tylko złamanie warunku przebywania na wolności oskarżonego o korupcję urzędnika, ale też dowód na jego szerokie koneksje. Nie ulega przecież wątpliwości, że dostał ostrzeżenie o grożącym mu ponownym areszcie. W związku z próbą ucieczki prokurator żądał dla niego aresztu. Sąd jednak nie zwrócił uwagi na złamanie warunków wolnościowego czekania na proces. Oskarżony o wielomilionowe łapówki były urzędnik nie został więc aresztowany. Prokuratura zaskarżyła postanowienie sądu w tej sprawie.

https://fakty.interia.pl/raporty/raport-afera-reprywatyzacyjna-w-warszawie/aktualnosci/news-afera-reprywatyzacyjna-prokuratura-chce-aresztu-dla-jakuba-r,nId,3148852

https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2355122,Prokuratura-chce-aresztu-dla-Jakuba-R-Moze-wplywac-na-swiadkow

 

Jan Śpiewak znowu pozwany za Marymoncką 49

Uwaga na słowo RZEKOME, bo jest niebezpieczne, jak spostponowany rowerowy pedał. Za użycie obu można trafić przed sąd!  Po raz drugi Jan Śpiewak został pozwany o zniewagę za to, że ujawnił kulisy przejęcia nieruchomości na Marymonckiej 49. Fajnie nazwał Fakt Janka „tropicielem afery reprywatyzacyjnej”. Już jedną rozprawę w związku z ujawnieniem przekazania nieruchomości bez decyzji zwrotowej i bez aktu notarialnego Jan wygrał. Pozwał go wtedy Edmund Świderski, który w 2005 r. osobiście przekazał kamienicę paniom M., podającym się za spadkobierczynie. Jan Świderski zeznawał przed Komisją, ale niewiele wyjaśnił. Koledzy partyjni byli wobec niego bardzo delikatni i nie dowiedzieliśmy się jaka była podstawa prawna wydania kamienicy, z której kobiety podające się za właścicielki usiłują wypędzić rdzennych mieszkańców. Kobiety, które być może są spadkobierczyniami, ale nikt tego nie sprawdził, poczuły się znieważone określeniem „rzekome właścicielki”. W najbliższy czwartek o godz. 22.00 w programie telewizyjnym Elżbiety Jaworowicz Sprawa dla reportera będzie reportaż o Marymonckiej. Mam nadzieję, że tym razem dowiemy się czegoś więcej o zawłaszczeniu kamienicy przez osoby, o których księgi wieczyste milczą.

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/afera-reprywatyzacyjna-ciag-dalszy/2hy0mh6?utm_source=www.aferareprywatyzacyjna.pl_viasg_fakt&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

 

15.08.2019.

Chwasty przed śródmiejskim urzędem

Znani warszawscy cwaniacy, Zbigniew B. i Jan L.. obaj są rezydentami Szwajcarii, „odzyskali” działkę w śródmieściu, ale okazało się, że niewiele mogą z nią zrobić. W planach mieli budowę hotelu, bo to wymarzone miejsce na taką inwestycję, samo centrum miasta, ale teren okazał się zbyt mały i nie uzyskali zgody. Mogą jedynie wybudować podziemne garaże, ale chyba nie są zainteresowani. Działka znajduje się na Nowogrodzkiej, tuż przed wejściem do urzędu dzielnicy Warszawa Śródmieście. Niegdyś był tu zadbany placyk z drzewami, ozdobnymi krzewami i klombami. Korzystając z ustawy „lex Szyszko”, pewnej zimowej soboty nowi właściciele wykarczowali teren przed urzędem i tak go zostawili. Dziś królują tam pokrzywy i lebiody. Urzędnicy czują się bezradni, bo nie mogą zarządzić uprzątnięcia prywatnego terenu. A może trzeba było wcześniej pomyśleć komu się oddaje skwer? Jak pisze Małgorzata Zubik podobno reprywatyzacją skweru zajęła się Komisja. Ciekawe czy miasto przejmie skwer tak samo jak przejmuje Nowogrodzką 6a i Poznańską 14…

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25090316,odzyskali-skwer-wycieli-wszystkie-drzewa-nie-moga-nic-zbudowac.html

 

Lizbona – mieszkanie prawem nie towarem

Hasło Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów doczekało się wprowadzenia w życie. Niestety, jeszcze nie w Warszawie. W lipcu uchwalono w Lizbonie ustawę, która od przyszłego roku zagwarantuje wszystkim mieszkańcom miasta niezbywalne prawo do lokalu. Dla władz oznacza to konieczność zapewnienia każdemu obywatelowi dachu nad głową. Dla Lizbony zmorą stała się turystyka, która kształtuje rynek nieruchomości i ceny najmu lokali. Coraz więcej ludzi zwyczajnie nie stać na kupno bądź wynajem mieszkania. Na obrzeżach powstają więc bieda-domki, a w zasadzie slumsy i władze miasta w ramach walki z bezdomnością zdecydowały się problem rozwiązać w sposób radykalny, a przy tym godny naśladownictwa.

http://www.miasto2077.pl/w-lizbonie-prawo-do-mieszkania-staje-sie-niezbywalne-dla-wszystkich-mieszkancow/?fbclid=IwAR2OhmVISgMc78_XNkqGXu0JDZT6OeJ2_D8H_mr9drz1_MRrNpynw2puWCc

 

Archiwalia

Stary, sprzed blisko pięciu lat, ale jakże aktualny tekst z Polityki, w którym panowie opisywani w powyższych linkach występują jeszcze w pełnej krasie.  Warto przeczytać, choćby po to, by rozszyfrować te wszystkie inicjały, które zostały po tym, jak prokuratorzy drastycznie im skrócili arystokratyczne nazwiska.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1597341,3,stoleczni-spadkobiercy-dekretu-bieruta.read