Pamiętamy Jolę Brzeską

Wielokrotnie różnym znajomym bezskutecznie usiłowałam przez telefon wytłumaczyć jak dojść do miejsca w Powsinie, gdzie została zamordowana Jolanta Brzeska. Łukasz, administrator tej strony, przygotował mapkę, dzięki której bezbłędnie tam traficie.

Mam to miejsce przed oczyma codziennie, w różnych sceneriach, zimowej, wczesnowiosennej, letniej, jesiennej, gdy smukłe brzozy gubią liście i uschnięte gałązki. Drogę z parkingu i od pętli autobusowej na ul. Opieńki znam na pamięć. Wydaje mi się, że jest prosta, a jednak wszyscy błądzą, gdy próbuję wytłumaczyć, jak dojść do tego miejsca, które w żaden sposób nie zostało trwale oznakowane. Wielokrotnie wieszaliśmy na pniach brzóz plakaty z portretem Joli, ktoś zawiesił na drzewie bezpośrednio sąsiadującym z miejscem kaźni kapliczkę z Matką Boską. Moi znajomi usiłowali utworzyć z polnych kamieni nieduży kurhan. Kiedyś napotkałam tam kilkadziesiąt kamieni ułożonych na kształt stożka. Wszystko to jest regularnie uprzątane, jakby służby leśne (a może jakieś inne) chciały wymazać z naszej pamięci to miejsce hańby.

Pamiętam moją pierwszą wizytę w alei brzozowej, która jęzorem wchodzi w pola uprawne. Na samym końcu brzóz po prawej stronie było jeszcze spore pogorzelisko. Na kryminalnych filmach miejsce zbrodni zawsze otoczone jest taśmami, które przekroczyć mogą wyłącznie lekarze patolodzy i służby kryminalne. Tam nie było żadnych taśm, a miejsce zbrodni wyglądało jak śmietnisko. Podeschnięte skórki mandarynek, jakaś osmalona szklana butelka, puszki po coli, gumowe rękawiczki zostawione pewnie przez policjantów i patologów, a między tym wszystkim nadpalone kawałki bordowej kurtki Joli.

Jestem pewna, że mordercy działali w taki sposób, by zwłoki Joli nigdy nie zostały zidentyfikowane. Byśmy do dziś poszukiwali jej po świecie i snuli domysły na temat jej zniknięcia. Przypadek tylko sprawił, że niespełna tydzień po zbrodni udało się zidentyfikować jej rzeczy, klucze do mieszkania, buty, płócienną torebkę z wycinkami prasowymi dotyczącymi reprywatyzacji. A kiedy już nie dało się ukryć tożsamości spalonej żywcem kobiety, próbowano wmówić nam, że sama to sobie zrobiła.

Pamiętamy Jolę Brzeską! To jedno z naszych haseł podczas bolesnych rocznic. Będziemy też pamiętać, gdzie została brutalnie zamordowana. Jeśli wybieracie się na spacer po Lesie Kabackim, odwiedźcie to miejsce, pomyślcie o Niej, powieście na drzewie Jej zdjęcie, plakat, przynieście polny kamień. To nic, że ktoś usunie te symbole męczeńskiej śmierci. Przyniesiemy następne. Wbrew wszystkiemu – pamiętamy!

Mapa: