Sygnał do fiskusa

Nie płacą za nic. Nikt z przedwojennych właścicieli nie odzyskał swojej nieruchomości, bo zdążyli umrzeć nim wyzwoliliśmy się spod jarzma komunizmu. Wyjątek stanowią jedynie nieboszczycy, dla których w majestacie prawa ustanowiono kuratorów, ale to inny temat. Z zasady „odzyskiwali” nasze domy spadkobiercy lub następcy prawni dawnych właścicieli. Przejmowali zatem spadki, ale podatku od nich nikt nie zapłacił, a powinni wszyscy! Reforma prawa spadkowego, która zwalniała z podatku spadkobierców I grupy – małżonków, dzieci, wnuki – weszła w życie dopiero w 2007 r. Wcześniej wszyscy byli zobowiązani do zapłacenia daniny fiskusowi. Najbliższa rodzina płaciła najmniej – bodaj 3 proc. wartości spadku, ale osoby obce były zobowiązane zapłacić nawet 20 proc. I nie jest ważne kiedy nastąpiło przejęcie spadku, lecz data nabycia praw do niego, czyli data śmierci spadkodawcy. Liczą się przepisy, które wówczas obowiązywały, natomiast wartość jest liczona na dzień przejęcia. Wiem, bo to przerabiałam i nawet jeździłam do Izby Skarbowej, żeby wyjaśnić, dlaczego przejmując spadek po mężu w 2010 r. muszę płacić. Muszę, bo on zmarł w 2005 r., kiedy obowiązywały inne przepisy. I nie było zmiłuj. Tymczasem nad beneficjentami decyzji reprywatyzacyjnych fiskus się zmiłował.

Nowogrodzka 6a. Przez wiele lat 18 osób starało się o zwrot kamienicy. Bezskutecznie. Wreszcie znaleźli genialnego mecenasa, Jana S., który w mig, w kilka miesięcy sprawił, że warszawski ratusz oddał rodzinie kamienicę. Kilka tygodni później rodzina sprzedała rodowe dziedzictwo spółce Feniks. Jeśli odziedziczysz po babci kawalerkę i sprzedasz ją przed upływem 5 lat, musisz uiścić podatek w wysokości 20 proc. wartości odziedziczonej kawalerki, chyba że udowodnisz, iż pieniądze uzyskane ze sprzedaży wydałeś na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych. Ci państwo niczego nie musieli udowadniać i niczego nie zapłacili.

Pełnomocnicy tzw. spadkobierców kamienicy, z której mnie wysiudano, a gdzie mieszkałam ćwierć wieku, przez 5 lat nie odprowadzili ani jednej złotówki za moje media, wodę, centralne ogrzewanie, wywóz śmieci itp., choć co miesiąc wpłacałam na wskazane konto kupę kasy. Nigdy też tych mediów ze mną nie rozliczyli, choć co roku miałam ponad tysiąc złotych nadpłaty. Nie po to przecież odzyskali kamienicę, żeby coś płacić czy zwracać. Dziś wiem, że to jest zasadą. Właściciele zreprywatyzowanych kamienic nie mają w zwyczaju rozliczać się z niechcianymi lokatorami, których dostali w spadku.

Od lat nie daje mi spokoju problem podatków, od których dranie uwłaszczające się na cudzych majątkach prawem kaduka są zwolnione. Konsultowałam problem w Ministerstwie Finansów, bo chciałam napisać artykuł o tej nierównowadze w traktowaniu podatników. Przyznali rację, że podatki od spadków należą się fiskusowi, ale nie mieli danych czy jakiś beneficjent decyzji zwrotowej zapłacił. Zasugerowali, żebym szukała po urzędach skarbowych. To tak, jakby szukać igły w stogu siana. Próbowałam zainteresować tymi podatkami członków Komisji Patryka Jakiego – bezskutecznie. Póki nie ma woli rządzących, by rozliczyć złodziejstwo, nie mamy szans, by wyegzekwować to, co się Skarbowi Państwa należy. Ale!

W momencie, gdy Miasto oddaje kamienicę w prywatne ręce, wieloletni mieszkańcy są zobligowani do wnoszenia swoich opłat czynszowych na wskazane konto nowego „właściciela”. Prywatne konto. A od pieniędzy, które tam wpływają należy odprowadzić podatek. Nie są to jakieś wielkie pieniądze: 8,5% dla tych, którzy mają najniższy próg podatkowy i 12,5% dla bogaczy. Śmiem wątpić czy ktokolwiek z beneficjentów decyzji reprywatyzacyjnych sam z własnej woli taki podatek uiszcza. Ja swojego zmusiłam, pisząc na niego donos do urzędu skarbowego.

Wiem. Słowo „donos” ma fatalne konotacje w polskim społeczeństwie. Niebezpodstawne. Długo się nosiłam z tym pomysłem, dyskutowaliśmy o nim w Warszawskim Stowarzyszeniu Lokatorów. Nie wiem czy ktoś poza mną zrobił użytek z tego pomysłu. Podejrzewam, że nie. A szkoda. Skoro wszyscy płacimy podatki, skoro nas zmuszano do płacenia horrendalnych czynszów, jak się po latach okazało, bezprawnie, to nie widzę powodów, dla których pewne grupy są zwalniane z płacenia obowiązkowych danin na rzecz Państwa. Słowo „donosiciel” zostało zamienione ostatnio na „sygnalistę”, a „donos” jest już niegroźnym „sygnałem”. Namawiam, byście sygnalizowali urzędom skarbowym, że wynajmujecie mieszkanie od prywatnej osoby i podejrzewacie, że od czynszu, jaki co miesiąc płacicie mogą nie być odprowadzane należne podatki. Prawie 10 lat temu napisałam do Urzędu Skarbowego na Woli w ten sposób:

Przykładowy plik jest dostepny w „Pliki do Pobrania” – „Zgłoszenie dochodów właściciela lokalu”.
Również tutaj, po kliknięciu na Pobierz


 

Data nadania

Ewa Andruszkiewicz
Dąbrowskiego (…)
02-561 Warszawa

Samodzielny Referat Dochodów
ze Źródeł Nieujawnionych

Jestem najemcą mieszkania, które na mocy decyzji Prezydenta m. st. Warszawy zostało zwrócone tzw. spadkobiercom. Mieszkanie jest wprawdzie na Mokotowie, ale adres, którym posługuje się jeden ze współwłaścicieli mojego mieszkania jest w Państwa rejonie. J. J. S(…..), zameldowany, jak ustaliła policja, przy ul. (…) od 1 maja 2004 r. pobiera ode mnie czynsz i podejrzewam, że od tych zysków nie odprowadza należnego podatku. Tak, jak nie odprowadzał do administracji wspólnoty mieszkańców wpłacanych mu regularnie przeze mnie pieniędzy za media. A kwoty są niebagatelne.

  • Od 1 maja 2004 r. mój czynsz wynosił 737, 64 zł. Po odliczeniu mediów p. S(…) otrzymywał ode mnie co miesiąc 461,84 zł.
  • Po podwyżce od 1 grudnia 2004, przy czynszu 862,78 zł, do kieszeni p. S(…) wpływało 526,95 zł miesięcznie.
  • Kolejna podwyżka miała miejsce 1 sierpnia 2005 r. i opiewała na kwotę 976,45 zł, z czego 702,60 zł to był zysk p. S(…).
  • Ponieważ to była najwyższa stawka czynszu, długo miałam spokój, ale od 1 kwietnia br. za rzekomo bezumowne korzystanie z lokalu (sprawa jest w sądzie) liczona jest mi stawka 1600 zł (tzw. godziwy zysk właściciela) plus koszty eksploatacyjne.

Będę bardzo zobowiązana, jeśli Państwo sprawdzicie, czy od haraczu, który regularnie uiszczałam przez 5 lat były odprowadzane należne podatki.

………………………….

(Ewa Andruszkiewicz)

 


WAŻNE! Sygnały wysyłamy do Samodzielnego Referatu Dochodów ze Źródeł Nieujawnionych Urzędu Skarbowego właściwego dla miejsca zamieszkania „właściciela“, a nie jak pozwy składane w sądach, zgodnie z rejonizacją nieruchomości. Ze względu na RODO wykropkowałam w nawiasach dane wrażliwe, które mogłyby ujawnić tożsamość mojego „właściciela“.

Urząd Skarbowy ma uprawnienia by żądać zapłaty należnego podatku za 5 lat wstecz. Z karnymi odsetkami skarbowymi. To bardzo boli. I nieważne jaki czynsz płacicie, czy ten, którego życzy sobie jaśnie pan, czy stawki komunalne. Podaje się jedne i drugie. Niech urząd sam oceni czy należą mu się podatki od wygórowanych stawek, które są narzucane lokatorom, czy od realnych przychodów. Tak czy inaczej płacić będą musieli.

Ja za swój „donos“ dostałam podziękowania z Urzędu Skarbowego, stąd wnoszę, że prześwietlono pana S., zmuszono do tłumaczenia się przed fiskusem i do zapłaty niebagatelnych już w tym momencie sum. Dlatego zachęcam, by to robić. By poczuli, że nie są całkowicie bezkarni i przestali opowiadać brednie, że jako „ofiarom dekretu Bieruta“ należą im się specjalne prawa. Nic im się nie należy. Włącznie z tymi kamienicami…